volleyball player - man championships logo volleyball player - woman
beach - left

Start

« english version

INFORMACJE PRASOWE

11 lipca 2007 r.

17 zespołów kobiecych i 20 drużyn męskich rozpoczęło w środę w Mysłowicach rywalizację w turnieju kwalifikacyjnym Młodzieżowych Mistrzostw Świata Swatch-FIVB 2007 (oficjalna nazwa: Youth Swatch-FIVB Beach Volley World Championships 07). Cztery najlepsze awansują do turnieju głównego, w którym od czwartku ruszy walka batalia o medale.

Do środowego poranka organizatorzy i zawodnicy przygotowujący się do startu z niepokojem patrzyli w górę na zachmurzone niebo. Dyrektor turnieju Elżbieta Zając zapewniała co prawda z pewnością w głosie, że słońce wyjrzy za chmur gdy usłyszy pierwszy gwizdek, ale nie wszyscy jej wierzyli. Kiedy jednak na boiska w środowy poranek wyszły pierwsze pary faktycznie nad kąpieliskiem Słupna zaświeciło słońce i turniej ruszył pełną parą. W pierwszym spotkaniu dnia na korcie głównym zobaczyliśmy w akcji ubiegłorocznych wicemistrzów Europy do lat 19 Ukraińców: Vitalii Didukh – Pavlo Ostapenko. - Ponieważ w ubiegłym roku nie startowaliśmy na mistrzostwach świata do lat 19 na Bermudach i w związku z tym nie zdobyliśmy punktów rankingowych musimy w Mysłowicach startować od kwalifikacji – wyjaśnia Pavel Ostapenko. - W dodatku przyjechaliśmy do Mysłowic nie za bardzo pewni swojej formy. W tym roku bowiem graliśmy niewiele. Vitalii doznał kontuzji stawu skokowego i do maja nie mógł trenować, a w czerwcu mieliśmy jeszcze na głowie zajęcia szkolne. Dopiero pod koniec czerwca zaczęliśmy więc na nowo trenować i grać razem. Szukając formy przyjechaliśmy dwa tygodnie temu do Polski i wystartowaliśmy w Pucharze Bałtyku w Pobierowie. Wygraliśmy kilka spotkań, ale później przytrafiła się nam porażka w deszczu. Mieliśmy więc o ustalenie ostatecznej kolejności grać w "drabince przegranych", ale przyszedł sztorm i porwał boisko. Turniej przerwano, a my znowu nie byliśmy do końca pewni w jakiej jesteśmy dyspozycji.

O tym, że Ukraińcy są w wysokiej formie przekonali się już na początku turnieju Litwini Mantvydas Suklys – Gedyminas Guntarskis. W pierwszej partii co prawda faworyci mieli problemy, ale wygrali na przewagi 25:23, a w drugiej odsłonie bez większych problemów postawili pieczęć na zwycięstwie i ruszyli – jak zapowiada Pavel Ostapenko – po medal.

Faworyci z Ukrainy Didukh – Ostapenko zgodnie z oczekiwaniami dość łatwo utorowali sobie drogę do turnieju głównego wygrywając trzy mecze z rzędu. Ich śladem poszły także polskie pary. Najpierw dziewczyny: Daria Paszek – Aleksandra Filip zaprezentowały wysoką formę. Włoszki Giombini – Ferretti nie sprostał biało-czerwonym przegrywając 0:2, tak samo jak w decydującej o awansie do turnieju głównego potyczce Niemki Spinger – Steinhauf. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku i gry naszych dziewczyn – podsumował występ podopiecznych trener Janusz Bułkowski. - Wprowadziliśmy do turnieju głównego trzy polskie zespoły, bo Beata Gałek i Kinga Kołosińska oraz Weronika Kurek i Monika Brzostek zapewniły sobie już wcześniej prawo gry w turnieju głównym. To dobry prognostyk. Teraz sporo zależy od losowania w turnieju głównym. W mistrzostwach świata juniorów po wyjściu z grup wszystko zależy od jednego meczu, bo przegrywający odpada. Do dobrej gry potrzebna jest więc jeszcze odrobina szczęścia i dopiero te dwa elementy w sumie mogą zaowocować dobrym wynikiem.

W fazie głównej mistrzostw świata zobaczymy także trzy męskie zespoły z Polski. Debiutant Damian Wojtasik ze starszym i obytym już w międzynarodowych imprezach Marcinem Kantorem pokonali najpierw łotewski zespół Birzulis - Voronko 2:0, a następnie włoską drużynę Gottardo – Manier. - Przed meczem byłem bardzo zdenerwowany – mówi debiutant Damian Wojtasik. - Przed spotkaniem też czułem jakbym miał ołowiane buty. Nie potrafiłem wyskoczyć do ataku. Limit błędów i zdenerwowania wyczerpałem na szczęście w połowie pierwszego seta, a potem poszło już z górki. Cieszę się z tego, że awansowałem do turnieju głównego. Ponieważ mieszkam kilkanaście kilometrów od boisk MOSiR Mysłowice na kąpielisku Słupna na moje mecze przyjechał mama i sporo znajomych. Zrobiłem sobie i im miłą niespodziankę.

W polskiej parze numer trzy (Jakub Szałankiewicz i Michał Kądzioła oraz Marcin Golonka i Marek Leźnicki od razu zostali ustawieni w turnieju głównym) podział ról jest bardzo wyraźny: - Damian przyjmuje i atakuje, a ja blokuję – wyjaśnił Marcin Kantor. - Obaj zrobiliśmy to co do nas należało. Damian w pierwszym secie zdobył ostatni punkt skutecznym atakiem, a w drugiej odsłonie, w którym Włosi na początku wygrywali po moim bloku objęliśmy prowadzenie 5:4. Od tego momentu przejęliśmy inicjatywę i do końca byliśmy już zespołem mającym przewagę, a co najważniejsze mój skuteczny blok przyniósł nam też ostatni punkt i mogliśmy się cieszyć z awansu. Nie powiedzieliśmy jednak ostatniego słowa.

Jerzy Dusik - Dyrektor Prasowy

beach - right
layout by Additiv.ch, webmastering by KG DUET